sobota, 9 marca 2013

Episode 2 - Połączone serca.

- Gdzie teraz? - Hitomi zapytała, pijąc wodę którą kupiła za resztki pieniędzy jakie im
zostały. Od trzech godzin chodzą bez celu po stolicy Fiore i nadal nie wiedzieli do
jakiej gildii dołączyć. Wybór był ogromny. Każda gildia różniła się od siebie, prawie
że wszystkim. Mermaid Hill, gildia dla samych dziewczyn. Sabertooth, jedna z
najpotężniejszych gildii w kraju. Jednak jedna gildia, o której pisali w tygodniku
czarodzieja, ta która była najsilniejsza, im się najbardziej spodobała. Fairy Tail.

- Fairy Tail jest w Magnolii. Jeśli przejdziemy górami dotrzemy tam w cztery dni.
Możemy również kupić bilety za resztki pieniędzy jakie nam zostały i pojechać
pociągiem. - Tanaki westchnęła i również upiła łyka z butelki, którą praktycznie
wyrwała z dłoni Hitomi.

- Czyli dołączamy do ogona wróżki? - Aki dopytał, uśmiechając się jak głupek i 
patrząc na dziewczyny które przechodziły obok nich i uśmiechały się w jego stronę 
słodko. Hitomi skarciła go złowrogim spojrzeniem a Tanaki warknęła czego pozostała 
dwójka nie usłyszała. Nie podobały jej się te dziewczyny.

- Tak. Może wyruszymy dzisiaj żeby dojść do końca tygodnia? - Tanaki mruknęła.
Aki widząc jej niechęć uniósł lekko brew do góry, ale nie odezwał się słowem.
Zwalił to na ostatnie wydarzenia jakie miały miejsca w ich życiu. W sumie, zawsze
zwalał jej negatywne uczucia właśnie na to, zamiast zastanowić się nad innymi
powodami.

- No to ruszamy! - Hitomi wrzasnęła podekscytowana i ruszyła przed siebie. A
raczej gdzie widziała zarys gór, do których zmierzali. Zostawiali za sobą stolice
Fiore. Piękną stolice, jakby mieli oceniać. W sumie to jeszcze nigdy tak pięknej nie 
widzieli. A zwiedzili wiele państw.

Tanaki została bardziej z tyłu, pogrążona w myślach, podczas gdy Aki i Hitomi żywo 
rozmawiali przed nią, i szli pewnym siebie krokiem. Ona jednak nie mogła pozbyć się
obrazów przeszłości ze swojego umysłu.

Krzyki. Słyszała je głośno i wyraźnie, tak jakby właśnie zostały zresetowane od nowa,
tam gdzie się znajduje. Pamiętała jak krzyczeli o pomoc, o litość, żeby nie zabijać ich
dzieci albo rodzin. Płacze dzieci mieszające się z przepełnionymi bólem krzykami.
Płacze które również ustały, gdy wróg dał o sobie znać.

Potrząsnęła lekko głową, rozmazując obraz uciszając skutecznie niechciane dźwięki
oraz obrazy. Jej skroń zaczęła pulsować. Grymas bólu pojawił się na jej twarzy, a 
ona sama zaczęła oddychać ciężko i powoli. Zacisnęła mocno powieki, kropelki
potu spływały po jej karku a ona się zatrzymała. Nogi miała jak z waty.

Nie...

- Tanaki? - Słysząc swoje imię, ocknęła się z transu przeszłości i spojrzała na swoich
przyjaciół przepraszająco.

- Wyglądasz na zmęczoną, może odpoczniesz? - Hitomi zaproponowała, ale ona
kiwnęła głową i ruszyła dalej.

- Tanaki, nie przemęczaj się. - Hitomi warknęła doganiając niebieskooką.

- Nie przemęczam się. - Dostała krótką odpowiedz.

- Rób co chcesz.

Reszta drogi była cicha. Tylko ciche szuranie ich obuwia po ziemi było słychać. Aki
nie kłócił się ze swoją siostrą, co było nowością. Skupił jednak całą swoja uwagę na
Tanaki. Patrzył na każdy jej najmniejszy ruch. Czy odganianie natrętnej muchy, czy
przecieranie potu z czoła. Tanaki była świadoma że ją obserwuje ale jak najbardziej
starała się to ignorować. Hitomi również obserwowała, ale ona obserwowała dwójkę
osób jej towarzyszących a nie tylko jedną.

- Zatrzymamy tu się na noc. - Tanaki zadeklarowała trzy godziny później kiedy
słońce zaczęło już zachodzić.

Mała jaskinia dla nich?

Aki i Hitomi pewnie się pozabijają w niej.

/////////

Pot spływał po jej czole, a jej oddech był szybki i płatki. Ciało piekło ją niemiłosiernie.
Czaszka ją rozsadzała od środka. Zachłysnęła się powietrzem i oparła o drzewo,
pozwalając sobie upaść na ziemie. Jej blond włosy nie przypominały swojego koloru
lecz błoto, które było w nich wmieszane, tak jak w jej ubrania i całe ciało. Błoto oraz
krew. Przygryzła dolną wargę gdy nakierowała swoją dłoń do swojego uda, gdzie
spoczywał sztylet głęboko wbity. Krew się z niego sączyła a jego metaliczny zapach
drażnił jej nozdrza.

Pociągnęła. Poczuła jak jej noga drętwieje a ból wibruje przez całe jej ciało. Cichy
jęk wydobył się przez jej zaciśnięte usta. Krew co raz bardziej wypływała z rany a
ona przeklęła, rozdzierając kawałek swojej koszulki który posłużył jako bandaż.
Była zbyt bardzo rana żeby gdziekolwiek iść. Była zbyt głodna żeby uciekać. Nie
mogła nic zrobić.

- Tanaki-Nee...

/////////

Tanaki-Nee...

Tanaki wstała a raczej usiadła w swoim śpiworze ciężko dysząc. Słyszała ją.
Słyszała Kaori. Kaori, jej głos przepełniony bólem. Stop. Nie musiała się już
przejmować nią. W końcu ich zostawiła. A to był tylko sen. Tak, tylko sen.
Opadła z powrotem na śpiwór i westchnęła. Gdy zerknęła na wyjście z jaskini
zauważyła że zaczynało się rozjaśniać.

- Jeszcze kilka godzin a ta dwójka powinna się obudzić. 

I faktycznie tak się stało.

Aki wstał trzy godziny później i próbował zacząć cichą rozmowę z Tanaki, która
jednak go ignorowała i leżała patrząc się na kamienny sufit jaskini. Hitomi obudziła
się godzinie później. Zjedli resztki prowiantu który im pozostał i ruszyli w dalszą
drogę.

Tanaki jednak co raz bardziej zaczynała czuć, że to nie był sen tylko ich serca
które były połączone nicią przyjaźni.



1 komentarz:

  1. Widzę, że akcja zaczyna się rozkręcać! :D
    Tanaki ma bardzo tajemniczą przeszłość... A ja oczywiście chcę wiedzieć o niej wszystko :D Tak więc pisz dalej i oby szło ci tak dobrze jak do tej pory ;)
    Pozdrawiam i życzę miłego pisania! :)

    OdpowiedzUsuń